Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2016

Whomanikom, czyli Kraków

Dalek i Dr Who, fot Natalia
Nie dawno zakończyłem dla ZHPu Kurs Przewodnikowski T.A.R.D.I.S, jak nazwa wskazuje fabuła opierała się o Dr. Who. Z jakieś 2 lata temu  moja Natka pokazała mi Doktora Who. Na początku traktowałem to jako wspólny czas ale potem, przyznam że się wciągnąłem. Serial wciąga, cała fabuła jest inspirująca np dla kursów, biwaków, rajdów itp . Jest też w nim wiele mądrych sentencji. 

12 marca w Krakowie odbył się pierwszy zlot fanów Doctora Who. Natka bardzo chciała pojechać, a nie miała z kim, więc... pojechałem. Rozważaliśmy kilka opcji i wybraliśmy kompromis między cena i czasem podróży, czyli pendolino. Naprawdę byłem pod wrażeniem. 7:50 wyjazd i kilka minut po 10 już byliśmy w Krakowie. Wygodnie, dużo miejsca w nogach i cicho. Wracaliśmy TLK, widać różnice.

Na wschód #2 Warszawa Paryż Pekin czyli Petersburg

29 listopada zacząłem się pakować na wyjazd do Chin. Był mały stres związany z tak długą podróżą. Okazało się później że uzasadniony. Spakowałem się w walizkę tą samą co do U.S.A . Jak wiadomo nie wróciła wtedy w idealnym stanie. Coś mnie podkusiło by przepakować się do torby. Opcja dużo wygodniejsza i jakoś tak lżej się zrobiło. Moją melisą była Natalia, oby każdy miał kogoś takiego. 

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Na zachód #3 Atlanta


PODRÓŻ

Wstaliśmy rano zjedliśmy śniadanie i okazało się, że Knoxvillowa Polonia chętnie nam pomoże w dotarciu na dworzec autobusowy. Daleko nie było, ale wystarczająco by sprawić problem mały z przemieszczeniem się małym dzieciom. Do trzech  czy czterech aut spakowaliśmy wszystkie walizki i w drogę. Przestrzegli nas byśmy uważali na czarnych bo kradną.

Myślałem, że Megabus to ten taki duży autokar co w filmach pokazują. Tu okazało się że to taki Piętrowy Polskibus. Na górze przede wszystkim Polacy a na dole czarnoskórzy. Jak się później okazało nie podobało się im to bardzo. Panu kierowcy chyba też. Nie wiem może chodziło o to że tyle dzieciaków, ze tyle bagaży. Jak była prośba by wyłączyć klimatyzację bo zamarzamy to stwierdził, że chyba oszukujemy bo jego odczyty wskazują, że wszystko jest w normie.

Podróż minęła szybko i tak naprawdę przyjemnie. To co zrobiło na mnie wrażenie to jednak przestrzeń, autostrada SIEDEM PASÓW W JEDNĄ STRONĘ  a tuż obok połacie zieleni, które się ciągną i ciągną. Jak wysiedliśmy w Atlancie to poczułem się jak na filmie amerykańskim. Dużo osób jak z gangu i w gangsterskich autach [ według wzorca filmowego], ale też dużo policji.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Na zachód... #2 czyli Global Finals

Po wejściu do Hotelu[ Holiday Inn ]chwilę poczekaliśmy i pojawiła się Dyrektorka Polskiego DI Gosia i pokazała gdzie kto śpi i dala Nam[ mi i Sylwii ]pakiety z rejestracji dla całego Super Masła. W pokoju byłem z drugim Przemkiem, nawet go chyba nie obudziłem. W sumie nie spał, porozmawialiśmy troszkę i poszliśmy spać. Po jakiś 2-3 h snu nie mogłem spać i wstałem, zadzwoniłem do domu do lubej i suma suma sumaru  cały pobyt w USA wyniósł mój tel ponad 300zł, chyba muszę popracować nad moim Digital IQ by aż tyle nie płacić. W Polsce nikogo nie obudziłem bo wtedy w mym kraju było +6h czyli około 10-11.  Zmianę czasu chyba dobrze zniosłem, czasem tylko drobne zawroty głowy, a tak wstawałem około 6 a.m . Dzieci troszkę gorzej znosiły poranne pobudki[ 7a.m ], ale w Atlancie było już lepiej.
Poniżej mała rozpiska tego co było w planach według organizatora.

środa, 18 czerwca 2014

Na zachód...

Tak w skrócie można przedstawić moją podróż na zachód, ten daleki zachód. W 0:20 - 0:22 widać Super Masło .
Cała przygoda zaczęła się prawie rok temu, kiedy to na portalu ngo.pl znalazłem ogłoszenie Fundacji Wspierania i Rozwoju Kreatywności, że poszukują Trenera Kreatywności. Spróbowałem . W dniu kiedy wyjeżdżałem na obóz, stojąc na parkingu w Nadmie zadzwoniła Kasia i mówi, że zaprasza na jutro na rozmowę. Powiedziałem, że lada moment jadę na obóz i że może po powrocie. Usłyszałem, wówczas coś w rodzaju, że nie ma problemu skontaktujemy się później. Pomyślałem, że to standardowa odpowiedź i że już więcej nie zadzwonią. Niespodzianką po powrocie okazał się telefon od Kasi. Rozmowa się odbyła. Była cześć po angielsku i po tej części myślałem, że już po ptakach. Wypadłem tragicznie. Jednak i tym razem dostałem telefon na dalszy etap. Żeby nie przeciągać skończyłem na szkoleniu dla Trenerów programu Destination Imagination. Wrzesień / Październik powinienem zacząć pracę jednak grupa się nie zebrała. Trudno się mówi. Listopada / Grudzień dzwoni Kasia i  mówi, że jest grupa i czy jestem zainteresowany. Zgodziłem się. To co było finałem tego działania możecie przeczytać tutaj. Było to dla wszystkich zaskoczenie. Dla dzieci, dla rodziców, dla mnie. Pamiętam, że jak dzwoniłem potem do Rodzinki mówiąc o wyniku wspominałem od razu że lecimy do USA na Global Finals. Szybko paszport, potem wiza i w drogę. Nie czułem tego do końca, ze względu na wiele spraw które dopiero teraz się sfinalizowały lub do polowy lipca sfinalizują. Po prostu włączył mi się tryb zadaniowy. Mój mózg traktował to jako kolejny wyjazd jakich wiele było tego roku. Pominął tylko fakt, że będzie to wyjazd z 6 dzieci z 2 przesiadkami, że będzie to inny kontynent, odmienna kultura i że najbliższa bratnia dusza będzie kilkanaście tysięcy kilometrów od Ciebie.